Atak groźnych azjatyckich biedronek w Polsce

Azjatyckie biedronkiOd kilku lat na ternie Polski jest dokonywana silna inwazja owadów azjatyckich. Szczególnie rzucają się w oczy napory azjatyckich biedronek (Harmonia axyridis).

Pamiętać należy, że ogólnie to są tak naprawdę chrząstnie z gromady owadów – nasze rodzime różnią się pod wieloma względami na tle agresywnych okupantów biedronkowych z Azji.

Polska typowa biedronka to fachowo tak zwana „siedmiokropka” czy także jednym z ich gatunków czyli nasza „boża krówka”. Nasze rodzime teoretycznie wyglądają inaczej niż najeźdźca i dodatkowo nie są tak agresywne i gryzące. Rodzime z tych najbardziej typowych mają 7 kropek – po 3 na każdej stronie pancerzyka z czego 1 kropka jest na środku wspólna. Także kolor ich pokryw jest czerwony a nie tak losowy jak azjatyckich.

Głowa polskiej biedronki ma większą część pola czarną z jaśniejszymi plamkami przy oczach – sumując nasze rodzime po za tym, że są milusie to mają wspomniane wyżej cechy charakterystyczne. Pojawia się jednak mały problem, bo istnieją także rodzime gatunki biedronek pomarańczowych lub czarnych czyli łąkowa lub mączniakówka zwana także dwudziestodwukropką. I bądź tu mądry w jednoznacznym rozpoznaniu nasza a obce.

Azjatycki najeźdźca – pancerzyk (pokrywy skrzydeł) mogą mieć barwę pomarańczową (bardzo częsta) czerwoną lub czarną (ich lordowie ciemnej mocy). Mogą także mieć dowolną ilość kropek – jest to zupełnie losowe. Jednakże to wcale nie musi być znak rozpoznawczy – najlepszym jest wizerunek tak jak by czarnej litery M lub W na głowie (w zależności od której strony się patrzy na owada). Azjatycka może mieć od 0 do nawet 23 kropek.

Biedronki Azjatki mogą gryźć – ich ugryzienia nie są zbyt groźne, ale mogą wywołać reakcje alergiczne i pozostawić ślady po ukąszeniu. O ile nasza nie zrobi Ci krzywdy to agresywna azjatycka z łatwością może cię ukąsić jak się zdenerwuje

Dlaczego pojawia się ich taka duża plaga – z reguły ma to miejsce na poczatku dni ciepłych w roku czyli okolice maja oraz przy jesieni – październik i listopad. To bardzo proste – zimą szukają schronienia, dlatego włamują się do domów i innych miejsc gdzie mogą w cieple przezimować. Gdy zrobi się ciepło ponowna widoczna kumulacja na dworze z racji że wychodzą z ukrycia.

Kiedy rozpoczęła się pierwsza inwazja tego typu w Polsce – był to pamiętny rok 2006. Co ciekawe imigranci ci trzymają się bliżej zachodniej granicy polski oraz okolic morza. Jest ich zdecydowanie mniej na naszych wschodnich graniach kraju (tak zwanej polski B).

Dlaczego jeszcze inwazyjne gatunki są niebezpieczne – o ile nasze są sprzymierzeńcami rolników i sadowników oraz działkowców to obce mają także i niekorzystne działania. Rodzima niszczy między innymi mszycę a więc jest pozytywna a inwazyjna potrafi podgryzać także pędy i roślinki, jakie teoretycznie powinna chronić. Także powoli ale zdecydowanie wypiera nasz rodzimy gatunek bo najeźdźca jest bardziej plenny i odporniejszy oraz bardziej podstępny.

Szczecin tak jak dowolne inna miejscowości na zachodzie czy północy Polski jest oblegany przez te owady w okresach wiosennych i jesiennych. Aby nie dostawały się do domu przydatne są siatki przeciw owadom, jakie mocuje się w oknach.

Niestety musimy się pogodzić, że nasze rodowite patriotki biedronki mają coraz trudniejsze warunki bytowania i azjatycka konkurencja je wypiera. Tych z dalekiego wschodu jest więcej i „taniej” wykonują swoją pracę, mimo że jakość tego co zrobią jest faktycznie tym razem gorsza a często nawet i szkodliwa dla naszej flory i najmniejszej fauny. Zapraszamy do kolejnych tematów w serwisie oraz komentarzy.

9 komentarzy

  1. Roman

    Masakra jak ich dużo jest w Szczecinie, u mnie okno jest dosłownie całe zalepione przy wejściu wywietrznika. Tak samo słyszałem że w Stargardzie podobnie jest na niektórych osiedlach. Plaga egipska z tymi owadami. Dawniej tak nie bywało.

  2. Krystian Molech

    Jakiś czas temu w szopie na działce jak odwiedziłem ogródek czuję dziwny zapach. Patrzę co tam może tak dziwnie capić, okazuje się, że w rogach między deskami jest cała kolonia biedronek jaka się tam szokowała już do zimowania. To od nich tak capi, wszystkie były w kolorze pomarańczowym.

  3. Pwlik55

    To prawda, one są praktycznie wszystko żerne. Te nasze jedzą to co dobrze aby były pożyteczne. Te chińskie gryzą wszystko i też robią szkody dla kwiatostanu. Tego dziadostwa nie da się pozbyć a chmara atakuje na wiosnę bardzo intensywnie.

  4. Kamila

    A tego nie wiedziałam że to jest z nimi problem od 2006 roku dopiero. Miałam wrażenie że to już trwa dawniej. Bywały chmary tego na plaży nad morzem co nieraz widziałam, ale widać tylko mi się wydawało że to było jeszcze dawniej.

  5. Lukra

    No właśnie się zastanawiałam co jest grane!!! Ostatnio wyjątkowo położyłam się w pokoju w którym na co dzień nie śpię. W dzień okno jest otwarte tam cały dzień i nigdy żadnej tam nie widziałam. Kiedy się tam położyłam okno na noc zamknęłam. Nad ranem jednak było mi duszno i otworzyłam, poszłam spać dalej, kiedy wstałam było ich od groma: na ścianie, suficie, firance. Żadna mnie nie ugryzła, ale widok zmroził mi krew w żyłach. Trochę to potrwało kiedy się zebrałam, by je powybijać. Nie śpię teraz tam i biedronek nie ma, no może jakieś pojedyncze

  6. Glenn

    Szczecin to suwerenne państwo, że wymieniacie je z osobna?

    1. infomiasto.eu

      Artykuł sugeruje – że nie ma takiego samego ciśnienia biedronek w całej Polsce a więc w Szczecinie jest inaczej niż na tle ogółem całego kraju. W treści artykułu dlaczego tu jest inaczej niż w pozostałej części kraju, jaka nie jest północą lub jego zachodem. Jako że piszę ze Szczecina ma to znaczenie skoro tłem jest miasto Szczecin a problem dotyczy całego kraju w sposób większy lub mniejszy. Czy ta odpowiedź rozwiązuje Twoje pytanie?

    2. miki24

      Na początku też nie skapowałem dlaczego Szczecin i Polska jest wymienione osobno. Dopiero jak się wczytałem w treść to nabrało to sensu. Teraz będzie coraz mniej tych chrząszczy bo już coraz zimniej się robi na dworze to pochowają się gdzieś po szparach i domach.

  7. Irenka

    To jest zmasowany atak tych owadów. Od lat pamiętam, że są takie okrasy gdzie jest ich całe zatrzęsienie. Faktycznie mogą ukąsić, mnie ugryzła jedna jak była na dłoni. Czuć ukłucie a potem zaczerwienienie.

    Najciekawsze jest to, że te azjatyckie mogą wyglądać zupełnie dowolnie. Nasze wyglądają zawsze tak samo a tamte ruletka kolorów, kropek i deseni. Trudno rozpoznać jakie to są przez te ich losowe wyglądy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.